Syndrom pustego gniazda

Jak to się dzieje, że wiele małżeństw przechodzi przez całą masę trudności
i kryzysów i nagle, po 30, 35 latach małżeństwa postanawiają się rozwieść? Jak to się dzieje, że po tylu latach nie mają ze sobą o czym rozmawiać? Odpowiedź nie jest prosta i jednoznaczna, ale zwykle ma na to silny wpływ syndrom pustego gniazda…

Zbudowania naukowej definicji podjęła się dr Sabina Lucyna Zalewska w swojej książce „Syndrom pustego gniazda”. Opisuje ona SYNDROM PUSTEGO GNIAZDA jako „…zespół cech lub układów zachowań najczęściej uwarunkowanych kulturowo, obserwowany głównie u małżonków, gdy ich dzieci usamodzielniają się i opuszczają dom rodzinny.”

Inaczej, to po prostu reakcja rodziców na opuszczenie przez dzieci domu rodzinnego. Zarówno w artykułach naukowych, jak i publicystycznych podkreśla się, że dotyka on częściej kobiet niż mężczyzn, jednak w obecnej dobie coraz większej świadomości ojców w wykonywaniu ról rodzicielskich ten akcent przesuwa się bliżej środka. Coraz częściej usamodzielnienie dzieci dotyka także ojców. Na potrzeby tego artykułu syndrom pustego gniazda zostanie potraktowany bardzo wąsko – jako współprzyczyna rozpadu pożycia małżeńskiego.

Główną przyczyną destrukcyjnego charakteru syndromu jest zaniedbanie związku na rzecz pełnienia innych ról.

Najbardziej niebezpieczne dla funkcjonowania całości rodziny, jest całkowite skupienie na pracy zawodowej. Oczywiście zapewnienie ochrony finansowej rodzinie oraz najlepszych warunków dla rozwoju potomstwa są ważne, ale zaburzenie proporcji między budowaniem kariery a daniem (umyślnie unikam tu słowa „poświęceniem”) czasu najbliższym zawsze doprowadza do napięć i nieprawidłowo rozwijających się więzi, zarówno między małżonkami, jak i pomiędzy rodzicami a dziećmi.

Bardziej naturalna i zdecydowanie bardziej akceptowalna jest postawa w okresie wczesnego rodzicielstwa, całkowitego skupienia uwagi na dziecku, a później na dzieciach, aby być jak najlepszą matką, być jak najlepszym ojcem. Lecz tu także należy być uważnym. Skupienie na rodzicielstwie jest ważne, ale nie kosztem małżeństwa!

Dzieci wychowujemy być może trochę dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Nasze maleństwo, jako członek społeczeństwa będzie pełniło, jak my teraz, wiele różnych funkcji społecznych, a naszym zadaniem jest je jak najlepiej do nich przygotować… Największą „odpłatą” dla rodzica za trud wniesiony w wychowanie dziecka jest świadomość, że wyrosło na dobrego człowieka, a miłość i oddanie przekazuje dalej, w tym swoim własnym dzieciom.

I dlatego tak ważne jest aby pamiętać, że podwaliną rodziny jest więź małżeńska. To na niej opiera się stabilność innych relacji i więzi budowanych także między rodzicami i dziećmi. To jedyny sprawdzony fundament. Dzieci obserwujące szanujących się i kochających rodziców, którzy dbają o jakość związku, czasem kosztem dzieci (bo czym jest dla niektórych pozostawienie dziecka babci, czy niani i wyjście bez niego?), ma znacznie wyższe poczucie bezpieczeństwa, niż dziecko rodziców rywalizujących w wypełnianiu swych ról rodzicielskich, żyjących obok siebie. Dzieci obserwujące dobry związek rodziców, mając wzorzec na wyciągnięcie ręki, łatwiej budują więzi w dorosłym życiu.

Uświadomienie młodym małżonkom, jak ważne jest dbanie o małżeństwo obok rodzicielstwa, mocno wpływa na jakość ich wspólnego życia po odejściu dzieci z domu rodzinnego. Budowanie wspólnych pasji i zainteresowań, umiejętność spędzania czasu tylko we dwoje sprawia, że wypełnienie pustki jest znacznie łatwiejsze, że syndrom pustego gniazda nie będzie destrukcyjny, a więź oparta jest nie tylko na byciu rodzicami i małżonkami, ale także na przyjaźni i zrozumieniu! Do par, które zatraciły po drodze to co najważniejsze w związku skierowana jest nowa ogólnopolska kampania Fundacji Mamy i Taty – „Ratuj rodzinę”, współfinansowana ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

Tags
Submit